Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaja. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 września 2011

Kolejne maluchy wychodzą na świat

Nie wiem czy pamiętacie, ale równo dwa miesiące temu, samica połoza meksykańskiego złożyła 6 malutkich, przypominających tik - taki, jaj (Tutaj jest początek tej historii). Wczoraj nad ranem, pierwszy z maluchów przebił osłonkę jajową i wystawił swoją małą, szarawą główkę.





Po jakimś czasie można było zaobserwować pęknięcie na drugim jaju, ku mojemu zdziwieniu, wężyk najpierw pokazał sam ogon.


a potem dopiero głowę 





Tak wyglądały wszystkie jaja dzisiejszego popołudnia, a więc ok 30 godzin od czasu pojawienia się pierwszych pęknięć.




Jeden z maluchów wyszedł już z jaja. Wykopał sobie małą norkę w podłożu i siedział tam bezpiecznie, aż do czasu przenosin.


Aktualnie wąż znajduje się w swoim M-1, wierci się i jest bardzo aktywny. Wygląda na to, że ze wszystkich sześciu jaj wyjdą wężyki. Teraz tylko pozostało czekać na resztę zgrai :)







piątek, 12 sierpnia 2011

Nici z jajecznicy :)


No i stało się!

Po 59 dniach inkubacji w temperaturze 28C, dzisiaj ok godziny 11, zaobserwowałem pierwsze mordki węży zbożowych wystające z jaj. Jak w zegarku!



Najpierw zobaczyłem cztery główki, a teraz (ok 14.30) już sześć. Wyglada na to, że inkubacja przebiegła prawidłowo. Póki co, wszystkie są tej samej odmiany co rodzice (amelanistic), ale nie mogę się doczekać aż zobaczę jakie noszą wzorki.





Pozostaje cierpliwie czekać, aż wszystkie opuszczą jaja. Trochę ich jest, więc może to potrwać do niedzieli. Pierwsze karmienie za tydzień, gdy będą już po pierwszej wylince. Więcej zdjęć wstawię jak już opuszczą jaja.




A dziś na obiad miała być jajecznica ;)


piątek, 22 lipca 2011

Jaja po raz drugi

W dzisiejszej notce chciałbym przedstawić kolejną parkę, którą mam okazję gościć w terrariach. Są to połozy meksykańskie / lancetogłowy meksykańskie (lampropeltis mexicana mexicana).

W naturze można je spotkać na Wyżynie meksykańskiej. Preferuje nasłonecznione stoki górskie, porośnięte niskimi krzewami i trawą oraz "jasne lasy". Węże te uwielbiają ryć, praktycznie nie wspinają się - słoneczne dni przeważnie spędzają w kryjówkach, choć lubią się także wygrzewać.

 Żer zaczynają w godzinach wieczornych i nad ranem. Nie są to duże węże, dorastają do ok 80cm. Moje osobniki cały rok (bez żadnych konfliktów) przebywają razem (co u lampropeltisów jest dosyć dziwne, gdyż bardzo często są kanibalami), przez cały okres pobytu u mnie nie zaobserwowałem chęci wzajemnej konsumpcji, ale mam świadomość, że taka może się jeszcze kiedyś zdarzyć ;) 

W tym momencie węże są rozdzielone, samica musi odzyskać wagę utraconą przy składaniu jaj. Z reguły są spokojne i nieagresywne, ale mój samiec znacząco odbiega od tego typu zachowania i rzuca się na wszystko w promieniu kilkudziesięciu centymetrów.

Oto kilka fotek :


samica - ciemniej ubawiona



jak widać, głowa jest słabo oddzielona od reszty ciała, co sprawia ze wąż ma    bardziej opływowy kształt i bez problemu może się przemieszczać w podłożu


samiec - jaśniej ubarwiony, oczywiście ciężko go ustrzelić w miejscu :)


z wyciągniętym językiem - lampropeltisy mają stosunkowo dobry wzrok, jednak jak u większości węży, węch również ma ogromny udział w procesach poznawczych 


a tu młody osobnik, który przebywał u mnie przez pewien czas


Zeszłoroczny maluch, którego wyciągnąłem z jaja po 70 dniach inkubacji, niestety martwy i cały pokrzywiony, prawdopodobne przyczyny - zbyt duże wahania temperatury i wilgotności.

Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie o wiele lepiej - jaja już się inkubują ! :)


Na koniec chciałbym przedstawić zdjęcie terrarium w węże jakim mieszkały przez większość roku.









czwartek, 7 lipca 2011

Egzotyczni goście

     W dzisiejszej notce, otwierającej pewien cykl, chciałbym przedstawić zwierzęta które mam zaszczyt gościć w terrariach. Raz w tygodniu będę prezentował jeden gatunek oraz poszczególne osobniki i ich zdjęcia.

Jednak na samym początku chciałbym przedstawić przebieg rozmnażania moich węży zbożowych:

Na pierwszej fotografii znajduje się samica. Mimo że i tak jest formą albinotyczną, to ma dosyć ciekawy wzór - plamy na grzbiecie nie tworzą regularnych, wyodrębnionych siodeł. Zamiast tego możemy zauważyć rozmyty, marmurkowy wzór. Głowa również nie ma kształtu charakterystycznego dla węży zbożowych - jest lekko wydłużona, obie te cechy mogą świadczyć o tym, że być może we wcześniejszym pokoleniu pojawił się osobnik innego gatunku. Przypuszczam, że był to wąż smugowy. Samiczka przed zniesieniem jaj miała 390gram wagi i 110cm długości. Wieku niestety nie znam.  


 Na kolejnym zdjęciu znajduje się wraz ze swoim partnerem. Samczyk również jest odmiany albinotycznej, dodatkowo, jest nosicielem genu powodującego Aneryzm (odmiana "Anerythristic"). Możemy zauważyć różnicę, o której wcześniej pisałem - porównajcie oba wzory.


Kopulację zaobserwowałem 03.05.2011, dosłownie kilkanaście minut po dopuszczeniu obu węży. Samiec był niesamowicie pobudzony. W pierwszych kilku minutach, samica była agresywna w stosunku do swojego partnera, jednak po tych kilkunastu minutach "adorator" zdołał postawić na swoim.

 


Węże kopulowały jeszcze przynajmniej cztery razy. Zgodnie z opisami innych hodowców, składanie jaj nastąpiło dokładnie 13.06.2011, czyli 6 tygodni po kopulacji. Czasami okres ten wydłuża się do 8 tygodni. 
Według różnych źródeł, samice węży zbożowych są w stanie złożyć od 3 - 21 jaj, choć znam przypadki, gdzie ich liczebność wynosiła 24-27. Moja samiczka uzyskała całkiem niezły wynik - 17 pięknych, białych, przypominających tik taki, jaj.



 Aktualnie inkubują się prawie miesiąc, żadne nie zapadło się, ani nie zaczęło gnić. Wszystkie wyglądają na zapłodnione.




 Jedyne co się zmieniło, to ich wielkość - zwiększyły swoje rozmiary przynajmniej dwukrotnie. Przed nimi jeszcze przynajmniej trzy tygodnie inkubacji. Inkubuję je w temperaturze 28-28,5 stopnia. Przewidywany czas wynosi 55-60dni, wg mojego terminarza wyklucie nastąpi w weekend 5-6.08.2011 . Trzymajcie kciuki, mam nadzieję, że kolejny wpis będzie dotyczyć 17 małych dżdżownic :)